Media społecznościowe:

Psychoterapia trochę inaczej…

I stało się tak oto w dawnych czasach, że żyło niedaleko siebie dwóch uzdrowicieli: Maciej i Łukasz. Obaj mieli moc leczenia, lecz ich drogi były jak dwie rzeki, płynące w odmiennych kierunkach.

Młodszy, imieniem Maciej, leczył cierpliwym słuchaniem i spokojną obecnością. Ci, którzy do niego przychodzili, składali swe troski u jego stóp, a on przyjmował je jak sucha ziemia chłonąca deszcz na pustyni. Odchodzili potem lżejsi i uspokojeni, jakby ich dusze obmyła niewidzialny, ożywczy deszcz.

Starszy natomiast, Łukasz, nie był bierny w swej posłudze. Z odwagą stawał naprzeciw potrzebujących i obnażał to, co kryli w sercu. Był jak sędzia – ganił, strofował, nakazywał, wskazywał pokutę, godził wrogów, kierował ku małżeństwu i pojednaniu. Traktował ludzi jak dzieci, które należy prowadzić twardą ręką.

I nie spotkali się przez wiele lat, choć w cichości swych serc rywalizowali ze sobą. Aż nadszedł dzień, gdy Maciej zapadł w głęboką ciemność duszy i myśli o unicestwieniu otoczyły go jak noc bez gwiazd. Nie mogąc samemu uleczyć się własnymi sposobami, powziął decyzję, by udać się w drogę i szukać pomocy u starszego Łukasza.

Na południu Galilejskiej Pustyni, przy oazie, zmęczony i spragniony spoczął na ogromnym, wyżłobionym kamieniu, który zapraszał do odpoczynku… i tam spotkał nieznanego wędrowca. Zwierzył mu się ze swego zamiaru, a wędrowiec rzekł: „Pójdę więc z tobą, będę twoim przewodnikiem”. I kiedy razem przemierzali daleką drogę, objawił mu się: oto był to sam Łukasz – ten, którego Maciej pragnął odnaleźć.

Łukasz przyjął go do swego domu bez zwłoki. Najpierw Maciej służył mu jak uczeń mistrzowi, potem jak syn ojcu, a w końcu stali się towarzyszami i równymi sobie. Wiele lat upłynęło, a gdy Łukasz w wieku 99 lat zachorował i leżał na łożu śmierci, poprosił Macieja, aby wysłuchał jego spowiedzi.

I Łukasz wyznał: „Synu, wówczas, gdy ty szukałeś mnie, aby znaleźć ratunek, ja sam również byłem w ciemności. Ja także wyruszyłem, aby szukać pomocy u ciebie, słynnego uzdrowiciela. I w owej oazie, gdyśmy się spotkali, obaj byliśmy pielgrzymami – dwaj zagubieni, spragnieni zbawienia, ratunku, albo chociaż odrobiny ulgi. Cudem było, że ty ujrzałeś we mnie przewodnika, a ja w tobie nadzieję”.

Tak oto obaj znaleźli ratunek: młodszy – w ojcowskiej trosce i naukach mistrza, starszy – w miłości synowskiej ucznia, która wybawiła go od samotności.

A jednak, powiadam wam, sekret, który kryli przez dwadzieścia lat, mógł być przeszkodą na drodze do głębszego uzdrowienia. Bo przecież prawda objawiła się dopiero w godzinie śmierci. A cóż by się stało, gdyby Łukasz wyznał to wcześniej? Gdyby obaj razem, jako ludzie zranieni, odważyli się stanąć twarzą w twarz z pytaniami, na które nie ma odpowiedzi?

I tu pobrzmiewa echo słów mędrca: „Bądź cierpliwy wobec tajemnic serca, których nie pojmujesz, i umiłuj same pytania”. Ja zaś dodam: nie trać czasu i umiłuj także tych, którzy te pytania stawiają”

Źródła parafrazy:

Dar terapii. [Irvin Yalom]

Listy do młodego poety. [R. M. Rilke] Przeł. J. Nowotniak. Izabelin 1996: Świat Literacki, s. 28.

Gra szklanych paciorków.” [Herman Hesse]